Stop bandytom drogowym: Drift i nielegalne wyścigi w Kodeksie Karnym

Data wejścia w życie przepisów: 30 marca 2026 r.
Koniec z pobłażliwością dla osób traktujących drogi publiczne jak prywatne tory wyścigowe. Od końca marca 2026 roku polskie prawo wprowadziło definicję „driftu” oraz zaostrzyło kary za udział w nielegalnych wyścigach, przenosząc najcięższe przewinienia z obszaru wykroczeń wprost do Kodeksu Karnego.
Driftowanie to już nie tylko „stworzenie zagrożenia”
Do niedawna policja karała za driftowanie, korzystając z ogólnych przepisów o „stwarzaniu zagrożenia w ruchu drogowym”. Nowe przepisy precyzyjnie definiują celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg (tzw. drift) jako czyn zabroniony, jeśli odbywa się on na drogach publicznych, w strefach zamieszkania lub strefach ruchu.
- Mandat minimalny: Za świadome „kręcenie bączków” lub driftowanie na parkingu pod marketem czy na skrzyżowaniu grozi teraz mandat w wysokości minimum 1 500 zł.
- Zatrzymanie prawa jazdy: Sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów, a policja ma prawo do zatrzymania dokumentu na miejscu, jeśli zachowanie kierowcy realnie zagrażało osobom postronnym.
Nielegalne wyścigi jako przestępstwo
Największa rewolucja dotyczy jednak zorganizowanych, nielegalnych wyścigów samochodowych. Uczestnictwo w nich nie jest już tylko „wybrykiem”.
- Kara więzienia: Za organizację lub udział w nielegalnym wyścigu na drodze publicznej grozi kara pozbawienia wolności do lat 3\.
- Konfiskata pojazdu: W przypadku, gdy wyścig doprowadzi do wypadku lub katastrofy w ruchu lądowym, sąd ma obowiązek orzec przepadek pojazdu sprawcy (zgodnie z nowymi zasadami opisanymi w Artykule 2).
Walka z „widzami” i pomocnikami
Nowe prawo uderza również w osoby pomagające w organizacji takich wydarzeń. Blokowanie skrzyżowań, aby umożliwić przejazd uczestnikom wyścigu, czy pełnienie roli „startowego” jest teraz traktowane jako współudział, co wiąże się z drastycznie wysokimi grzywnami (do 30 000 zł w postępowaniu sądowym).
Dlaczego zmiany są tak surowe?
Ustawodawca uznał, że dotychczasowy system kar nie radził sobie z rosnącą popularnością nocnych zlotów, które paraliżowały miasta i stwarzały śmiertelne niebezpieczeństwo dla przypadkowych przechodniów. Nowe przepisy mają za zadanie nie tylko karać, ale przede wszystkim eliminować patologiczne zachowania drogowe u samych podstaw – poprzez groźbę utraty wolności i bardzo drogiego samochodu.


